Buk dołącza do Armii Lasowej! (30 km)

Buk dołącza do Armii Lasowej! (30 km)

Dziennik lasrala 05, data leśna 20 marca AL 2017

Niezwykłe Jezioro Niepruszewskie, dziwne zapaszki Sierosławia, krzyż na polach i dwie wieże w Buku. Wiele ciekawych rzeczy spotkało nas na drodze do miasta, w którym podobno zginął Mieszko I.

Likwidacja nie gimnazjów!

Jeszcze nigdy tak przyjemnie nie opuszczało nam się Poznania. Słonko grzało plecki i nawet wycinka drzew przy cmentarzu junikowskim nie była w stanie wyprowadzić nas z równowagi. Odkryliśmy natomiast wehikuł czasu. Jeśli tęsknicie za tandetą lat ’90 i bawi Was natłok obrzydliwie nieestetycznych reklam, polecamy marsz ulicą Malwową oraz jej kwietnymi siostrami w Poznaniu. To prawdziwy skansen ostatniej dekady XX wieku. Jeśli kojarzycie końcowe sceny z kultowej komedii Janusza Załuskiego „Kogel-mogel”, to kwietne ulice Junikowa są powieleniem domu budowanego przez Pawła Zawadę, chłopaka głównej bohaterki. Trochę nie wiadomo, czy to jeszcze miasto, czy już może podpoznańska wieś. O 8 rano w tak piękny słoneczny dzień te ulice wydały nam się prześlicznie urocze.

Tuż po powrocie do teraźniejszości powitało nas Skórzewo. Ta wieś ma w sobie dwa charakterystyczne elementy, których nie sposób przegapić. Pierwszy, to kościół pw. św. Marcina i Wincentego. Jego historia sięga 1300 roku. Pierwotnie, świątynia miała tylko jednego patrona – świętego Marcina. Gdy w XV wieku na miejscu kościoła drewnianego postawiono ceglany, dodano świętego Wincentego. W XVII wieku budowlę zastąpiono budynkiem w stylu późnogotyckim. Niestety, kościół popadł w ruinę. Obecny obiekt zbudowano w 1929 roku. Inicjatorem powstania nowego kościoła był ksiądz Stanisław Kozierowski. Wielka postać dla Poznania, jeden z czwórki założycieli Wszechnicy Piastowskiej w Poznaniu, późniejszego Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza. Charakterystyczna wieża kościoła ma 45 metrów wysokości i widać ją z wielu miejsc w Poznaniu. W niej, na jednym z dzwonów, który odlano w 1543 roku, widnieje napis „O Rex Gloriae veni cum Pace”, czyli „O Królu chwały przyjdź z pokojem”.

Drugą, niewątpliwą atrakcją Skórzewa jest rondo u zbiegu ulic Poznańskiej i Kolejowej. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, gdyż w pierwszej chwili myśleliśmy, że mieszkańców tej wsi dawno temu odwiedzili kosmici, a ich spodek stoi tu tak długo, iż zdążyły na nim wyrosnąć drzewa. Rondo nie jest tak stare jak mógłby to sugerować drzewostan. Oddano je do użytku w 2015 roku, lecz już wiadomo, że doczeka się liftingu. Miłośników UFO uspokajam, nikt nie zamierza niszczyć latającego spodka.

„Prace remontowe polegać będą nie na przebudowie ronda, a na robotach związanych z poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego i w szczególności obejmują ul. Poznańską – wlot na rondo od strony Poznania. Zakres zadania dotyczy między innymi odsunięcie przejścia dla pieszych od ronda za zjazdem w ul. Polną oraz zainstalowanie zarówno w tym miejscu jak i przy przejściu dla pieszych w pobliżu szkoły sygnalizatorów ostrzegawczych (migające światło żółte), które będą informować kierowców o tym, że przy pasach, do których zbliża się samochód, znajduje się pieszy.” informuje portal dopiewo.pl .

 

Creme de la creme skórzewskiej przygody jest Gimnazjum im. Ignacego Jana Paderewskiego. Na naszej drodze stanęło przypadkiem. Nie wiedzieliśmy dotąd o jego istnieniu. Przepiękny, ogromny, nowoczesny gmach, z jeszcze większymi i wspaniałymi boiskami. Rzeczy, o których my nawet nie mogliśmy pomarzyć za naszych szkolnych czasów, dzieciaki w Skórzewie mają na wyciągnięcie ręki. Lecz nie na długo. Kto śledzi wydarzenia polityczne, ten wie, iż gimnazja są teraz passe. To nic, że budowa tego „zamku” pochłonęła 32 miliony złotych. To nic, że budynek nie ma nawet 10 lat. Nawet przerastająca możliwości tego budynku frekwencja, nic dla ministerstwa edukacji nie znaczy. Społeczność szkolna broni się nieśmiało wywieszając protestacyjne plakaty. Władze mają taki plan, że być może to będzie podstawówka, na pewno nie liceum lub technikum. Cóż, ostatecznie mogą to przerobić na magazyny… albo patriotyczną galerię handlową. Sytuacja jest na tyle poważna, iż stojący nieopodal Jezus dosłownie stracił głowę!

 

Tragedia zapachowa

Jak się później okazało, nasza misja miała w zanadrzu jeszcze kilka abstrakcyjnych niespodzianek. Uważam, iż jedną z najbardziej zaskakujących był pomnik postawiony w hołdzie Janowi Pawłowi II przez mieszkańców wsi Dąbrowa. Jest to wielki kamulec położony pośrodku trawnika, trochę ogrodzonego, a trochę nie. Do kamulca przybito trzy tabliczki (jakby metodą na chybił trafił), pierwsza z 2008 roku mówiąca o hołdzie, druga z okazji beatyfikacji w 2011, a ostatnia z 2014 roku dotyczy kanonizacji. Na kamulcu znajduje się też jakiś bliżej nieokreślony przedmiot, wszystko połączone razem, tworzy raczej groteskowy, niż gloryfikujący obraz. Zwłaszcza, że kamień położony jest przy bocznej drodze. Tak jakby tylko wtajemniczeni powinni wiedzieć, że się tam znajduje.

Prawdziwy chrzest bojowy czekał nas jednak dopiero w lasku przy szosie 307. Nie wiem co hodują mieszkańcy Sierosławia, lub może użytkownicy jednego z najrozleglejszych kompleksów działkowych w okolicach stolicy Wielkopolski, lecz w okolicznych lasach śmierdzi nie do wytrzymania. Początkowo, zapach przypominał odchody. Później, przerodził się w smród hałd śmieci. To całkowicie popsuło nam przyjemność z przebywania blisko natury. Niektórych smród dosłownie powalił…

Przydrożna ścieżka zaprowadziła nas do małego parkingu w lesie, skąd, niczym spłoszona sarenka, z piskiem opon wyjechał nagle tir. Najwyraźniej kierowca przestraszył się leśnego patrolu, bo krótko po jego odjeździe naszym oczom ukazała się pani lekkich obyczajów, która zapewne na obrzeżach Sierosławia pełni funkcję centrum terapii manualnej.

Żeby tego wszystkiego było mało, to jeszcze przy drodze wyjazdowej z tej makabrycznej wsi znaleźliśmy kości. Miłośników mocnych wrażeń zapraszam do wsi Sierosław. Oj tam się dzieje!

Krzyż i jezioro

Gdy w końcu ujrzeliśmy Jezioro Niepruszewskie, naszą uwagę przykuł krzyż stojący na małej górce pośród pola. Dziwny, w żaden sposób nie opisany, ale o wiele piękniejszy od tych, stawianych na rogach ulic we wsiach i w małych miasteczkach. Krzyż jest zadbany, i stoją przy nim świeże znicze. Brak jakiejkolwiek informacji wynika zaś z tego, że jego powstanie owiane jest tajemnicą.

„Z kierunku Buku do Poznania po prawej stronie na małym wzgórku napotykamy na stojący, na kamiennym fundamencie krzyż. Obelisk nie ma żadnych napisów, nie wiadomo kiedy i przez kogo został postawiony. W ustnych podaniach przekazywane są różne legendy i historie. Jedna z nich mówi, że to kurhan poległych żołnierzy napoleońskich, lub zmarłych z panującej wówczas zarazy. Następna opowieść mówi, że orszak weselny jadący z Więckowic do Niepruszewa skrócił sobie drogę przez zamarznięte jezioro, lód się załamał i wszyscy zginęli.” możemy przeczytać w publikacji Elżbiety Cichej pod tytułem „Krzyże i kapliczki przydrożne w gminie Buk”.

Po drugiej stronie jeziora, na wytrwałych podróżników, czeka przepiękna plaża oraz Przystań Niepruszewo. Stworzone dzięki środkom z Unii Europejskiej miejsce wypoczynku przyciąga (nas nawet w marcu!). Malownicze jezioro kusiło, by się w nim wypluskać, zwłaszcza po 20 kilometrowym marszu. Niestety, woda wciąż jest lodowata, co zbadałem własnoręcznie (a moja ręka wcale nie była tym zimnem zachwycona).

Buk historyczny

Z ciężkim sercem i bardzo powoli wróciliśmy na nasz podróżniczy szlak. Ostatnie 8 kilometrów z Niepruszewa do Buku pokonaliśmy idąc przy szosie 307, którą zmieniliśmy później na 306. By nie nudzić się prostą, długą drogą zaczęliśmy liczyć butelki z uryną.  Pewnie niewielu z Was wie, że kierowcy napełniają plastikowe butelki po napojach własnym moczem, poczym wyrzucają je przez okna na pobocze. Nikt właściwie nie wie czemu te zwierzęta tak się zachowują. Naukowców proces ten nurtuje tym bardziej, że z wyrzucanych przez kierowców butelek nic nie wyrasta. Musi być to w takim razie forma prymitywnej zabawy, może oparta na zasadzie „kto dorzuci dalej” albo „kto wyrzuci najwięcej”. Trudno stwierdzić, gdyż nikomu jeszcze nie udało się zarejestrować procesu wyrzucania takiej butelki przez kierowcę. A my, zanim dotarliśmy do znaku „Buk” naliczyliśmy 13 przydrożnych, urynowych, koktajli. W międzyczasie mijając miejscowość o wdzięcznej nazwie Wygoda… ale wcale nie było tam wygodnie.


O Buku nie da się mówić inaczej jak piękne miasto! Podobno pod jednym z drzew bukowych tego terenu zmarł Mieszko I. Wszystkich, którzy jeszcze tu nie byli, serdecznie zapraszamy! Nas powitał wspaniale Plac Reszki, na którym stoi Pomnik Bohaterów Ziemi Bukowskiej. Wzniesiono go w 1989 roku. Znajdują się na nim nazwiska uczestników powstania wielkopolskiego z I i II Kompani Bukowskiej oraz daty nawiązujące do II wojny światowej.

Po prawej stronie od pomnika widać wielką tablicę zamontowaną na białym budynku. Napis na niej głosi „Wszystko dla ludu przez lud. Pamięci bohaterów walki o wolność narodu w setną rocznicę kosynierki bukowskiej”. Biały dom, o którym wspomniałem, to dawny budynek sądu i więzienia. Jest jedną z nielicznych pamiątek po powstałym w 1815 roku powiecie bukowskim. Do tego powiatu należało kiedyś 5 miast, Grodzisk, Lwówek, Nowy Tomyśl, Opalenica oraz oczywiście Buk. „Siedzibę landratury przeniesiono z Buku do Nowego Tomyśla po krwawych zajściach Wiosny Ludów z 1848 roku” możemy przeczytać na tabliczce informacyjnej wiszącej obok tablicy pamiątkowej. Owe krwawe zajścia znane są pod nazwą „kosynierka bukowska”. Powiat bukowski zlikwidowano dzieląc go na dwa nowe: grodziski i nowotomyski. Dziś dawny sąd i więzienie pełnią funkcję budynku mieszkalnego. Obiekt jest wpisany do rejestru zabytków.

Naprzeciwko byłego sądu stoi budynek dawnej szkoły elementarnej. W styczniu 1901 roku, rozpoczął się tutaj strajk dzieci polskich. Jego powodem było wręczenie obrazków przedstawiających cesarza Wilhelma II jedenaściorgu dzieciom, wyróżnionym w ten sposób za wyniki w nauce. Polscy uczniowie i ich rodzice uznali, że wizerunek niemieckiego monarchy obraża ich uczucia narodowe i ostentacyjnie zniszczyli obrazki z cesarzem. Rok później, w tym samym miejscu, polscy uczniowie odmówili nauki religii, śpiewów kościelnych i modlitwy w języku niemieckim. Uczestników tego strajku straszono nieukończeniem szkoły w terminie, chłostą oraz karcerem. Na drugi strajk władze Prus zareagowały ściągając do Buku dodatkowych nauczycieli z głębi Niemiec.

Nie przypadkowo też, plac na którym znajdują się te wspaniałe historyczne frykasy nosi nazwę Stanisława Reszki. Ten pochodzący z rodziny mieszczańskiej ksiądz, dyplomata, humanista i pisarz późnego renesansu urodził się właśnie w Buku. Jego kariera robi niezwykłe wrażenie. Był uczniem i sekretarzem biskupa warmińskiego kardynała Stanisława Hozjusza, posłem oraz sekretarzem królów, między innymi Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Uzyskał doktorat obojga praw na Uniwersytecie w Perugii.

Jako poseł nadzwyczajny odzyskujący spadek po żonie króla Zygmunta Starego i matce Zygmunta Augusta Bonie Sforzy, osiadł w stolicy Królestwa Neapolu. Znacząco przyczynił się do powstania Kościoła i Hospicjum św. Stanisława w Rzymie. Zajmował się również wychowywaniem synów królewskich. Zawsze jednak był mocno związany emocjonalnie z rodzinnym miastem dla którego stworzył fundację szpitala.

Z Placu Reszki ulicą Poznańską dotarliśmy pod wspaniały budynek Urzędu Miasta. Ratusz w Buku ma historię tak pokręconą jak cały nasz naród. Mało wiadomo o jego pierwotnym wyglądzie. „Z pewnością był wykonany z drewna, a dopiero w późniejszym okresie zastąpił go budynek murowany. Z dokumentów wiadomo, że miał wieżę pochodzącą z 1640 roku, z dachem pokrytym miedzianą blachą. Na rycinie z końca XVIII wieku […] widać ówczesną zabudowę i infrastrukturę bukowskiego rynku.” możemy przeczytać w informacji miejskiej. Na rycinie widać kilkukondygnacyjny murowany ratusz z wieżą i zegarem. Budynek całkowicie spłonął w 1858 roku. Nowy ratusz w formie kamienicy przyrynkowej wybudowano w 1897. Do dziś pełni swoją funkcję Urzędu Miasta ale już nie jest tak piękny jak kiedyś.

Dwie wieże Otusz!

Buk może się poszczycić również wspaniałym kościołem pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Świątynia powstała już w drugiej połowie XIII wieku. Drewniany budynek w 1418 roku został zastąpiony murowanym. Wykonany w gotyckim stylu kościół posiadał jedną z najwyższych wież w Wielkopolsce. Znajdujący się w tej świątyni obraz Matki Boskiej Literackiej, zwany też Matką Boską Bukowską, w 1697 roku uznano za cudowny. Przez katastrofę budowlaną z 1806 kościół trzeba było rozebrać. Nowy kościół powstał dopiero w 1846. Jednak, gdy w styczniu 1945 Niemcy wycofywali się z Buku, spalili świątynie, niszcząc bezpowrotnie obraz Matki Boskiej Literackiej. Po wojnie odbudowano kościół a nad ołtarzem zawieszono kopię cudownego obrazu. Pod budynkiem znajduje się, niedostępna dla zwiedzających, krypta grobowa rodziny Niegolewskich.

Niewątpliwie humorystycznym akcentem w tym mieście są toalety miejskie, znajdujące się w parku przy ulicy Przekop. Z racji moich loków i naszego ze starszą szyszkową niewysokiego wzrostu, widząc dwie wieże szaletu miejskiego poczuliśmy się trochę jak hobbici z prozy Tolkiena. Może to jest metoda na zwalczanie miejskich podsikiwaczy. Wyobraźcie sobie toalety miejskie w kształcie Hogwartu, zamczyska hrabiego Draculi albo grzybków rodem ze Smerfów, kto nie chciałby tam wejść?

Ciężko było nam rozstawać się z pięknym Bukiem, więc by przedłużyć sobie wycieczkę postanowiliśmy dojść do dworca PKP w Otuszu. Nie przewidzieliśmy jednak, że dworzec w Otuszu znajduje się tak naprawdę w Skrzynkach. Trochę to pokręcone, zwłaszcza, iż po drodze mijaliśmy jeszcze Wielką Wieś. Mocno to zagmatwane, dlatego wrócimy kiedyś do Otusza, by zbadać te całą sytuację!

 

Udostępnij...Share on Facebook